Trudno znaleźć dobre określenie zaistniałej sytuacji. Nie wiem czy jest sens, by takowego szukać. Pojawiła się opcja. Jako menadżer lokalu. Praca dodatkowa, ale konkretna. Miałabym zrobić kampanię reklamową, ulotki etc. Miałabym sfotografować najważniejsze elementy, aby promować. Generalnie to co lubię. Fotografia, kreatywność. Masa pomysłów na minutę.
Właściciel w wieku 35 lat. Rozmowa konkretna. Już się cieszę w duchu, że uda mi się przebić. Po czym nagle przekręca drzwi do lokalu. Zrobił półmrok. Poczułam się dziwnie. Cały czas drinki proponował. Nie chciałam. Nagle zaczął się do mnie przystawiać. Usiadł koło mnie, chciał objąć. Odsuwałam się. W momencie gdy zaczął nalegać bym go pocałowała. Zaczęłam się drzeć, żeby dał mi spokój. Że kocham swojego faceta i nigdy go nie zdradzę z taką osobą jak on. A pocałunek bezapelacyjnie zdradą jest. Co więcej, najczęściej prowadzi do bardziej intymnych sytuacji.
Wykrzyczałam, że jest nieprofesjonalny. A ja mam w dupie taką pracę. Na co odparł, że nie Jego wina, że tak mu się spodobałam, że czuje z daleka moje perfumy i jestem po prostu piękna.
Zabrałam szybko kurtkę, torebkę. I poszłam szybkim krokiem do wyjścia. Złapał mnie, chciał zatrzymać. Na szczęście udało mi się stamtąd uciec. Nie chcę pomyśleć, co mogło się stać. Co by było gdyby był bardziej nachalny. Gdyby zrobił mi krzywdę. Nie mogę jakoś dojść do siebie.
Chciałam dobrze, chciałam dodatkową pracę. Chciałam zainwestować w siebie, urozmaicić cv. I co? Wyszło jak zawsze. Wyszło beznadziejne.
Ten znajomy, o którym wspominałam w ostatnich postach (znajomość nadal trwa) powiedział tylko jedno : ,,pamiętaj Ty jesteś śliczna a świat jest brzydki... nie myśl odwrotnie''
Miłe słowa. Ale mam żal do siebie. Do świata. Jestem zła i przybita. Jak można być taką naiwną...
Mimo negatywnych emocji i przerażenia, cieszę się po części, że nie stało się nic wbrew mnie i mojemu chłopakowi. Że nie zostałam skrzywdzona i nie skrzywdziłam.
Welcome in Amber world.
AMBER
czwartek, 20 marca 2014
poniedziałek, 10 marca 2014
3. Większa stabilność.
Muszę Wam powiedzieć, że nieco wyluzowałam. Jestem spokojniejsza, nie napalam się. Dbam o swój związek. Spędzam większość dnia, cały weekend z moim facetem. Przechodzi mi wewnętrzny kryzys który przeżywałam. Znów jestem normalniejsza. Co wiąże się z tym, że super zaczyna się układać. I mój mężczyzna jest bardziej spokojny. Nie ma żadnego powodu by czegokolwiek się doszukiwać.
A co z tym drugim? Jest cały czas. Jest fantastycznym człowiekiem. Rozpieszcza słowem.
Ujęłabym to tak : Jest taki jaki chciałabym by był facet starający się o kobietę.
Sęk w tym, że ta kobieta jest w związku. Nie idealnym. Są wzloty i upadki. Nie raz mam dość swojego faceta. Innymi razy chcę góry przenosić z całego szczęścia i miłości która mnie przepełnia.
Którą dostaję. I Jemu daję.
Wczoraj pojawił się niespodziewany temat. Temat zakochania się we mnie... Zaczęło się, że jestem niesamowita. I muszę go uszczypnąć, by uwierzył, że jestem.
Potem, że się boi, rozczarowania, bo silnie by to przeżył. Smutek byłby silny. Tak samo jak silne jest Jego zainteresowanie moją osobą.
Cienka linia jest od Jego ogromnej fascynacji mną, do zakochania. Nie kryje tego. Nie wyklucza. I co więcej, jest świadomy, że wszystko do tego dąży. Wie, że powinien wyluzować, kierować się spokojem. Ale nie potrafi. Tak silnie ciągnie go do mnie.
Mnie troszkę przeszło. Za daleko wszystko zachodzi. Za wiele emocji. Z Jego strony. Pojawiły się uczucia których nie brałam pod uwagę. Chcę mieć z Nim kontakt, chcę rozmawiać. Nie chcę Go zranić. Co to, to na pewno nie. On robi się emocjonalny. Ja jestem bardziej racjonalna. Ale mimo to ciekawi mnie to co będzie. Nie chcę się zamykać. Cenię go bardzo. Nastąpił zwrot w mojej osobie. Dlaczego? A dlatego, gdyż dotarło do mnie, że robi się poważnie. I nic nie jest proste. Trzeba wszystko dobrze przemyśleć. Nie podejmować pochopnych decyzji. Dlatego daję sobie na wstrzymanie. Szkoda trochę, że on nie potrafi. Że tak bardzo się zaangażował, mimo, iż liczy się z tym, że mogę np nie odejść od swojego mężczyzny i wtedy zostanie na lodzie... Nie wiem naprawdę co to będzie. Jak się zachowywać. Chyba póki co niech będzie jak jest. Upływający czas i tak wiele spraw weryfikuje. Już zweryfikował. Zobaczymy co przyszłość pokaże.
A co z tym drugim? Jest cały czas. Jest fantastycznym człowiekiem. Rozpieszcza słowem.
Ujęłabym to tak : Jest taki jaki chciałabym by był facet starający się o kobietę.
Sęk w tym, że ta kobieta jest w związku. Nie idealnym. Są wzloty i upadki. Nie raz mam dość swojego faceta. Innymi razy chcę góry przenosić z całego szczęścia i miłości która mnie przepełnia.
Którą dostaję. I Jemu daję.
Wczoraj pojawił się niespodziewany temat. Temat zakochania się we mnie... Zaczęło się, że jestem niesamowita. I muszę go uszczypnąć, by uwierzył, że jestem.
Potem, że się boi, rozczarowania, bo silnie by to przeżył. Smutek byłby silny. Tak samo jak silne jest Jego zainteresowanie moją osobą.
Cienka linia jest od Jego ogromnej fascynacji mną, do zakochania. Nie kryje tego. Nie wyklucza. I co więcej, jest świadomy, że wszystko do tego dąży. Wie, że powinien wyluzować, kierować się spokojem. Ale nie potrafi. Tak silnie ciągnie go do mnie.
Mnie troszkę przeszło. Za daleko wszystko zachodzi. Za wiele emocji. Z Jego strony. Pojawiły się uczucia których nie brałam pod uwagę. Chcę mieć z Nim kontakt, chcę rozmawiać. Nie chcę Go zranić. Co to, to na pewno nie. On robi się emocjonalny. Ja jestem bardziej racjonalna. Ale mimo to ciekawi mnie to co będzie. Nie chcę się zamykać. Cenię go bardzo. Nastąpił zwrot w mojej osobie. Dlaczego? A dlatego, gdyż dotarło do mnie, że robi się poważnie. I nic nie jest proste. Trzeba wszystko dobrze przemyśleć. Nie podejmować pochopnych decyzji. Dlatego daję sobie na wstrzymanie. Szkoda trochę, że on nie potrafi. Że tak bardzo się zaangażował, mimo, iż liczy się z tym, że mogę np nie odejść od swojego mężczyzny i wtedy zostanie na lodzie... Nie wiem naprawdę co to będzie. Jak się zachowywać. Chyba póki co niech będzie jak jest. Upływający czas i tak wiele spraw weryfikuje. Już zweryfikował. Zobaczymy co przyszłość pokaże.
poniedziałek, 3 marca 2014
2. Inna.
Jestem inna dla swojego faceta. Wczorajszy seks był dla mnie, takim jakby 'obowiązkiem'. Żeby mieć spokój. Żeby niczego się nie domyślał. Żeby stwarzać pozory. Wiem dziewczyny, że to nie jest dobre rozwiązanie. Ale chociaż dzięki temu mam więcej czasu. Może coś się wyjaśni. Może będę wiedziała co robić.
Myślę nieustannie o tym drugim. Każdą wolną chwilę przeznaczamy na rozmowę ze sobą. Coraz bardziej się poznajemy. Zbliżamy do siebie. Mentalnie.
Jest mi ciężko będąc w takiej sytuacji. Nie chcę stracić swojego faceta - ale też nie potrafię być dla Niego taka jak zawsze. Trochę się odsuwam, muszę pomyśleć.
A ten drugi? Jest tak cholernie fascynujący, aż szybciej serce mi bije. I tak! Mam motyle w brzuchu. Które mogą umrzeć w każdej chwili. Ale na ten czas, robią we mnie niezłą demolkę.
Coraz bardziej się na mnie nakręca. Coraz bardziej nie może doczekać się, żeby mnie zobaczyć. Coraz bardziej zaczyna marzyć. I poczuł się zazdrosny, kiedy dowiedział się, że mój związek nie jest luźny. Jak to myślał na początku, tylko jest poważny.
A ja zagubiona.
Totalnie się pogubiłam.
Wychodzą braki.
Myślę nieustannie o tym drugim. Każdą wolną chwilę przeznaczamy na rozmowę ze sobą. Coraz bardziej się poznajemy. Zbliżamy do siebie. Mentalnie.
Jest mi ciężko będąc w takiej sytuacji. Nie chcę stracić swojego faceta - ale też nie potrafię być dla Niego taka jak zawsze. Trochę się odsuwam, muszę pomyśleć.
A ten drugi? Jest tak cholernie fascynujący, aż szybciej serce mi bije. I tak! Mam motyle w brzuchu. Które mogą umrzeć w każdej chwili. Ale na ten czas, robią we mnie niezłą demolkę.
Coraz bardziej się na mnie nakręca. Coraz bardziej nie może doczekać się, żeby mnie zobaczyć. Coraz bardziej zaczyna marzyć. I poczuł się zazdrosny, kiedy dowiedział się, że mój związek nie jest luźny. Jak to myślał na początku, tylko jest poważny.
A ja zagubiona.
Totalnie się pogubiłam.
Wychodzą braki.
środa, 26 lutego 2014
1. Wielka niewiadoma.
Jak to jest, że gdy jesteś szczęśliwa. W związku, planujesz przyszłość z tym JEDNYM, JEDYNYM. Pojawiają się inni mężczyźni, zakłócający spokój.
Moje życie jest stosunkowo poukładane. Od 2 lat jestem w związku. Raz jest z górki, raz pod górkę.
Jestem szczęśliwa. Mój partner coraz częściej wspomina o ślubie.
I tą moją sielankę nagle burzy - poznanie mężczyzny. Starszego ode mnie o 10 lat. (Chyba dobrze się konserwuje, bo nie wygląda na swój wiek).
Ma on w sobie coś co przyciąga i powoli uzależnia. Wiem, że najprościej by było nie mieć z nim kontaktu, żeby sobie w życiu nie namieszać.
Ale to wbrew pozorom proste nie jest. Chcę mieć z Nim kontakt. Lubię z Nim godzinami rozmawiać. Jest taki czarujący i inteligentny, że powoli zaczynam się zapominać w swoich myślach.
Myślę o Nim cały czas, nawet musiałam założyć bloga, by o tym móc pisać.
Najgorsze w tym wszystkim jest chyba to, że on jest sam, nie ma żadnych przeciwwskazań do znajomości ze mną. Ja je jednak mam. Jednak mam kogoś, kogo nie chcę stracić, przez własną głupotę.
Ale myśl, że jest ktoś taki, kto pojawił się niespodziewanie, nie wiem czy po coś, czy tak po prostu.
Myśl, że się boi angażować, ale zatraca już tą granicę, prawi komplementy, zaczyna mnie podrywać.
I tak często powtarza, że nie tylko jestem piękna i lubi na mnie patrzeć, ale także jestem mądra i lubi ze mną rozmawiać.
Jego jak i mnie - zaskakuje ta znajomość. Nie wiem do czego prowadzi. Chyba do niczego dobrego, ale chcę sprawdzić... Tak bardzo mnie to 'pociąga'.
My tylko rozmawiamy. O rzeczach ważnych i głupotach. I to Nas do siebie zbliża. O jakiejkolwiek cielesności nie ma mowy... Boję się trochę, że i takie pragnienie z czasem się pojawi.
Moje życie jest stosunkowo poukładane. Od 2 lat jestem w związku. Raz jest z górki, raz pod górkę.
Jestem szczęśliwa. Mój partner coraz częściej wspomina o ślubie.
I tą moją sielankę nagle burzy - poznanie mężczyzny. Starszego ode mnie o 10 lat. (Chyba dobrze się konserwuje, bo nie wygląda na swój wiek).
Ma on w sobie coś co przyciąga i powoli uzależnia. Wiem, że najprościej by było nie mieć z nim kontaktu, żeby sobie w życiu nie namieszać.
Ale to wbrew pozorom proste nie jest. Chcę mieć z Nim kontakt. Lubię z Nim godzinami rozmawiać. Jest taki czarujący i inteligentny, że powoli zaczynam się zapominać w swoich myślach.
Myślę o Nim cały czas, nawet musiałam założyć bloga, by o tym móc pisać.
Najgorsze w tym wszystkim jest chyba to, że on jest sam, nie ma żadnych przeciwwskazań do znajomości ze mną. Ja je jednak mam. Jednak mam kogoś, kogo nie chcę stracić, przez własną głupotę.
Ale myśl, że jest ktoś taki, kto pojawił się niespodziewanie, nie wiem czy po coś, czy tak po prostu.
Myśl, że się boi angażować, ale zatraca już tą granicę, prawi komplementy, zaczyna mnie podrywać.
I tak często powtarza, że nie tylko jestem piękna i lubi na mnie patrzeć, ale także jestem mądra i lubi ze mną rozmawiać.
Jego jak i mnie - zaskakuje ta znajomość. Nie wiem do czego prowadzi. Chyba do niczego dobrego, ale chcę sprawdzić... Tak bardzo mnie to 'pociąga'.
My tylko rozmawiamy. O rzeczach ważnych i głupotach. I to Nas do siebie zbliża. O jakiejkolwiek cielesności nie ma mowy... Boję się trochę, że i takie pragnienie z czasem się pojawi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)